DIETA ROŚLINNA – FAKTY I MITY, CZYLI ROZMOWA Z DIETETYKIEM IWONĄ KIBIL

with Brak komentarzy

Miłe spotkanie, roślinne jedzonko i dietetyczna mantra, czyli rozmowa z Iwoną Kibil. Spotkanie, które nie tylko pozwoliło nam uporządkować wiedzę własną, dowiedzieć się więcej o roślinnym odżywianiu, ale też poznać osobiście nasz osobisty autorytet w zakresie dietetyki i odżywiania.

 

Iwona Kibil jest magistrem dietetyki i specjalizuje się w diecie roślinnej. Sama również stosuje dietę roślinną opartą na nieprzetworzonych produktach. W swojej pracy Iwona opiera się wyłącznie na wiedzy medycznej opartej na dowodach naukowych.  Wiedza, kompetencje i doświadczenie.

Zapraszamy na wywiad.

 

2VegeLovers: Czy dieta roślinna jest bezpieczna?

Iwona Kibil: Dieta roślinna jest bezpieczna, jeżeli jest dobrze zbilansowana,. Każda dieta źle zbilansowana może być niebezpieczna więc nie rozgraniczałabym tego na dietę roślinną czy tradycyjną bo zawsze najważniejsze jest właściwe zbilansowanie codziennych posiłków. Często ludzie myślą, że w na diecie roślinnej nie dostarczymy sobie wystarczającej ilości białka, żelaza czy innych składników. W rzeczywistości jednak weganie jedzą więcej żelaza niż osoby na diecie tradycyjnej, ale jest ono o mniejszej biodostępności. Wystarczy pamiętać o właściwym łączeniu produktów w posiłkach (np. produkty będące dobrym źródłem żelaza łączyć z tymi, które są dobrym źródłem witaminy C, która poprawia jego przyswajanie). W tym wszystkim chodzi ogólnie o to, żeby każdego dnia dostarczać organizmowi odpowiednich składników odżywczych. Nie jest ważne, czy będą one pochodzić z mięsa, czy z fasoli.

 

2VL:    O czym należy pamiętać będąc na diecie roślinnej?

IK: Będąc na diecie roślinnej musimy pamiętać o tych samych składnikach odżywczych, o których należy pamiętać będąc na diecie tradycyjnej. Osoby jedzące mięso często zapominają, że w tym produkcie nie znajdą wszystkiego i mogą cierpieć na niedobory różnych składników. Ważne jest żeby nasza dieta była jak najmniej przetworzona, żebyśmy nie sięgali po produkty gotowe, które są łatwo dostępne, ponieważ one są mniej wartościowe. Każdego dnia powinniśmy spożywać produkty będące dobrym źródłem białka. Są to nasiona strączkowe takie jak fasola, ciecierzyca, soczewica itp. Dobrym źródłem białka (ale też tłuszczu) są również orzechy i pestki. Warto dodawać je do diety w ilości przynajmniej garści na dzień. W dobrze zbilansowanej diecie roślinnej nie może zabraknąć zielonych warzyw (źródło żelaza ale też wapnia) oraz suplementów składników nie występujących w diecie.

 

2VL: Co należy suplementować na diecie roślinnej?

IK: Musimy pamiętać, żeby suplementować witaminy: witaminę B12, witaminę D i opcjonalnie kwasy omega 3, bo roślinna forma tych kwasów może nie wystarczyć.

 

2VL:    Jak powinny wyglądać prawidłowo zbilansowane posiłki roślinne? Czego nie może zabraknąć?

IK: Przede wszystkim w posiłkach roślinnych powinny być warzywa i owoce, bo czasami, niestety, weganie o tym zapominają. W posiłkach powinno znaleźć się białko pochodzące z nasion roślin strączkowych, witamina C z warzyw i owoców oraz zdrowe tłuszcze. Tłuszcze mogą pochodzić z orzechów czy olejów i awokado. Jednak najbardziej wartościowe są orzechy, ponieważ oprócz tłuszczów zawierają również składniki mineralne i witaminy, a oleje to głównie sam tłuszcz i witamina E więc mają mniejszą wartość odżywczą.

 

2VL:    Skąd biorą się obawy lekarzy i pacjentów dotyczące diety roślinnej?

IK: Moim zdaniem przyczyną obaw lekarzy mogą być historie osób stosujących skrajne, dziwne odmiany diety wegańskiej. Takie historie czasem są nagłaśniane w mediach.  Osobiście od czasu do czasu spotykam osoby, które stosują dość dziwne praktyki dietetyczne i jeżeli lekarz, który ma samych pacjentów na diecie mięsnej, również trafi na takich wegan, może pomyśleć, że weganie to dziwacy. Może stąd wynikają te obawy. Znam również lekarzy, którzy wypowiadają się o diecie roślinnej bardzo korzystnie i wręcz zachęcają swoich pacjentów do przejścia na nią. Są to najczęściej lekarze świadomi tego, jak duże znaczenie ma dieta w zdrowiu i chorobie.

 

2VL: Często lekarze pediatrzy nie potrafią doradzić  i odpowiedzieć na pytaniach rodziców dzieci, które są na diecie wegetariańskiej czy wegańskiej. W tej sytuacji zalecają konsultację z dietetykiem.

IK: I to jest bardzo dobre podejście. Ja często spotykam się z rodzicami dzieci wegetariańskich czy wegańskich,  którzy zostali skierowani do dietetyka właśnie przez lekarza. Dietetyk specjalizujący się w dietach roślinnych będzie wiedział, jak pomóc w zbilansowaniu takiej diety. Niestety jednak, nie każdy dietetyk jest w stanie pomóc a wielu jest nawet przeciwnych takiej diecie u dzieci.

 

2VL: Ludzie często obawiają się niedoboru składników mineralnych: żelaza, cynku, wapnia, i białka. Czy rzeczywiście będąc na diecie roślinnej łatwo o niedobory?

IK:  Myślę, że jeżeli ktoś nie może dostarczyć sobie dostatecznej ilości wapnia czy cynku w diecie to też mógłby suplementować, ale raczej starajmy się mieć te składniki z diety bo jest to jak najbardziej możliwe, jeżeli jest prawidłowo zbilansowana. Jak wcześniej wspomniałam, suplementować trzeba witaminę B12 i witaminę D. Ta pierwsza występuje jedynie w produktach pochodzenia zwierzęcego. Ta druga produkowana jest pod skórą przy udziale promieni słonecznych, ale ma to miejsce jedynie latem, więc suplementacja w okresie zimy jest nieunikniona. Jeżeli latem ktoś nie spędza czasu na słońcu, powinien suplementować również w tym czasie.

 

2VL:    Na co zwracać uwagę przy wykonywaniu badań okresowych będąc na diecie roślinnej?

IK: Warto robić podstawowe badania jak morfologia z rozmazem, bo z tych parametrów możemy się dużo dowiedzieć. Jeżeli podejrzewamy u siebie niedobór żelaza to można oznaczyć stężenie ferytyny – jest to wskaźnik odzwierciedlający poziom tego składnika w organizmie. Można oznaczyć również stężenie witaminy B12, tylko trzeba pamiętać o tym żeby na kilka dni wcześniej odstawić suplementy z tą witaminą, żeby nie zafałszować wyników. Można też zbadać stężenie homocysteiny – poziom homocysteiny wskaże, czy nie brakuje nam wit. B12, ale też stężenie tego parametru wzrasta podczas niedoboru kwasu foliowego. Jeżeli ktoś jest zaniepokojony stanem swoich kości, może zbadać poziom gęstości kości metodą DXA.

 

2VL:    Z jakimi problemami borykają się pacjenci na diecie roślinnej?

IK: Pod względem zdrowotnym, raczej z tymi samymi problemami, z którymi borykają się inni ludzie, będący na diecie tradycyjnej. Trudniej jest o jedzenie na wyjazdach, wakacjach czy konferencjach. Chociaż w porównaniu do tego, co było jeszcze kilka lat temu, myślę że nie można narzekać.

 

2VL:    Krążą opinie, że weganie/wegetarianie to osoby szczupłe lub chude. Czy tak jest rzeczywiście? Czy na diecie roślinnej można przytyć?

IK: Można przytyć jeśli jest się na diecie roślinnej jak je się zbyt dużo. W szczególności zbyt dużo produktów wysokokalorycznych (orzechów, słodyczy, masła orzechowego czy ciast witariańskich). Ciasta witariańskie to prawdziwa bomba kaloryczna. W jednym kawałku może być 800-900 kcal, czyli połowa dziennego zapotrzebowania dla osoby dorosłej.

 

2VL:    Czy wśród Twoich pacjentów są dzieci/ młodzież?

IK: Oczywiście. Znam mnóstwo dzieci, które od urodzenia są weganami, nigdy nie jadły mięsa i naprawdę są bardzo zdrowe. Osobiście wydaje mi się, że jadłospisy dzieci wegańskich są dużo lepsze (bardziej urozmaicone) niż jadłospisy dzieci na diecie tradycyjnej. Młodzież często przechodzi na weganizm. Czasami są to względy ideologiczne albo jakiś okres buntu. Mam młodych pacjentów, którzy przyjeżdżają do mnie na konsultację stacjonarną z rodzicami i po jakimś czasie przychodzą do mnie rodzice tych dzieci, którzy też przechodzą na weganizm. Rodzice kupują produkty, przygotowują posiłki i po jakimś czasie zdają sobie sprawę, że ta dieta im służy. Czasem nawet małe dzieci (np.  w wieku 2 lat) przestają jeść mięso, chociaż rodzice są na diecie tradycyjnej. Mam takiego pacjenta, który od samego początku rozszerzania diety nie chciał jeść mięsa i rodzice przyszli do mnie na konsultację, a później sami zaczęli jeść w taki sposób. Potem okazało się, że również dziadkowie stopniowo przekonywali się do wegetarianizmu.

 

2VL:    Jakie są obawy rodziców dzieci, które chcą lub już są na diecie roślinnej?    

IK: Rodzice są zaniepokojeni tym, że czegoś zabraknie w diecie dziecka bo według ich przekonań tylko dieta mięsna może zapewnić pełnowartościowe posiłki. Martwią się, że zabraknie białka, wapnia, różnych składników. Zawsze staram się uspokoić ich i tłumaczę, co trzeba suplementować i w jaki sposób dostarczyć innych składników z diety.

 

2VL:    Spotkałyśmy się ze stwierdzeniem, że dzieci które nie jedzą mięsa będą miały problemy z prawidłowym rozwojem, nie urosną, itp. Czy mogłabyś rozwiać ich wątpliwości?

IK: Nie znam badań, które  potwierdzałyby te stwierdzenia. Według badań dzieci wegańskie są wyższe i szczuplejsze w porównaniu do dzieci na diecie tradycyjnej. Zdarzają się oczywiście czasami skrajne przypadki, takie jak niedożywienie, monotonna dieta, niedobory składników pokarmowych. Ale jest to niezwykle rzadkie i nie dotyczy wyłącznie diet wegańskich.

 

2VL:  Co z tą soją w diecie? Nadal wiele osób obawia się spożywania soi, przytaczając przeróżne „badania”, zgodnie z którymi spożywanie soi jest niebezpieczne, zwłaszcza przez dzieci. Czy rzeczywiście powinniśmy obawiać się tego warzywa strączkowego?

IK: Absolutnie nie powinniśmy się obawiać soi.  Badania, które podaje się do potwierdzenia tej tezy to badania na zwierzętach. Nie mamy takich badań na ludziach, które potwierdziłyby że soja negatywnie wpływa na zdrowie. Wręcz przeciwnie. Mamy bardzo wiele badań, z których wynika, że soja jest bezpieczna a jej spożycie korzystne dla zdrowia.

 

2VL: Ludzie obawiają się często tego, że soja jest modyfikowana genetycznie. I ciągle o tym krążą legendy.

IK: Ale nawet gdyby była genetycznie modyfikowana, to nie ma żadnych negatywnych skutków zdrowotnych. W Polsce soja przeznaczona do spożycia przez ludzi nie jest modyfikowana. Dodatek soi modyfikowanej do produktów spożywczych jest regulowany przez kilka rozporządzeń i producent ma obowiązek napisać na etykiecie produktu spożywczego informację o zawartości soi GMO, jeżeli znajduje się ona w produkcie.

 

2VL:    Wiele osób/ dietetyków/ trenerów uważa, że dieta roślinna jest niewystarczająca dla  osób trenujących. Często zalecają suplementację w postaci odżywek białkowych, twierdząc iż białko roślinne nie jest tak dobrze wchłaniane jak te odzwierzęce. Czy osoby na diecie wegańskiej rzeczywiście borykają się z niedoborami białka?

IK: Prawda jest taka, że strawność białka roślinnego jest trochę gorsza, ale z drugiej strony nie jest tak że my mamy niedobór tego składnika. Jeżeli mamy dobrze skomponowaną dietę, jemy strączki i orzechy, nie martwiłabym się o niedobory białka. Takie odżywki warto włączyć jeżeli ktoś nie toleruje nasion strączkowych bądź bardzo dużo ćwiczy i z tego powodu ma wyższe zapotrzebowanie na białko.

 

2VL:  Olej kokosowy – jeszcze rok temu polecany jako najlepszy, dzisiaj informacje o tym, że olej kokosowy (tak często używany w ciastach wegańskich) jest jednym z  najgorszych tłuszczy roślinnych dostępnych na rynku. Jaka jest prawda?

IK: Ogólnie olej kokosowy nigdy nie był zdrowy, bo jest to tłuszcz nasycony, czyli taki który powinno się ograniczać. Osobiście uważam, że nie musimy go całkowicie eliminować jeżeli jemy go okazjonalnie w ciastach (w kruszonce na przykład zamiast masła). Trudno jest zrobić taką wegańską kruszonkę bez oleju kokosowego. Ponieważ weganie nie jedzą mięsa, jaj, nabiału, mają w diecie mniej tłuszczów nasyconych w porównaniu do osób stosujących tradycyjny sposób odżywiania się. Dlatego myślę, że ten olej może od czasu do czasu być spożywany. Nie powinien natomiast być on podstawowym tłuszczem w jadłospisie.

 

2VL: Spotkałyśmy się ze stwierdzeniem że olej kokosowy jest niepolecany osobom, które chorują na nadciśnienie.

IK: Każdy tłuszcz nasycony nie jest polecany dla osób z nadciśnieniem czy chorobami krążenia. Jak wcześniej wspomniałam, w małych ilościach od czasu do czasu można sobie na niego pozwolić, nie powinien być jednak głównym tłuszczem w diecie.  Może być stosowany do smażenia (jak również olej rzepakowy). Najgorzej jest, kiedy jest on jedzony jako podstawa diety i dodawany do każdego posiłku lub uznawany za cud prozdrowotny. Zabiera on wtedy miejsce innym produktom, które są bardziej wartościowe, jak np. orzechy, nasiona, awokado.

 

2VL:    Gluten – czy każdy powinien go unikać? Czy powinno się samemu wyeliminować gluten z diety? Pytamy o to, bowiem często spotykamy się z odstawianiem glutenu przez osoby trenujące, fit – na blogach, instagramach.

IK: Na pewno nie każdy powinien go unikać. Powinny go unikać osoby, które mają celiakię albo nietolerancję glutenu. Może jeszcze osoby obciążone chorobami autoimmunizacyjnymi, ale dieta bezglutenowa powinna mieć w tym przypadku uzasadnienie. Myślę również, że jeżeli ktoś nie chce jeść glutenu i dobrze się czuje na diecie bezglutenowej to ok. Natomiast, jeżeli ktoś lubi gluten i unika go ze względu na presję otoczenia czy modę, to wcześniej czy później zrodzi się frustracja i osoba taka będzie mieć zachcianki glutenowe.

2VL: Dziękujemy za rozmowę 🙂

 

Serdecznie polecamy stronę Iwony Klibil – http://www.roslinnydietetyk.pl/, a tym, którzy szukają pomocy dietetycznej podpowiadamy, że Iwona prowadzi również konsultacje online – http://wegecentrum.pl/ .

Obserwuj 2VegeLovers:

Kuchenne perypetie dwóch wege sióstr z długoletnim stażem w roślinnym żywieniu. Filozofia, przepisy, natręctwa i czasem irracjonalne wege doświadczenia.