KULTURYSTA, TRENER I WEGANIN – ADAM KUNCICKI

with Brak komentarzy

Wielu osobom nadal wydaje się, że dieta roślinna to niedobory białka i brak energii. Czy aby na pewno? Dzisiaj mamy dla Ciebie wywiad z człowiekiem, który te mity dosłownie obalił! Adam Kuncicki, bo o nim mowa to trener, kulturysta i w dodatku weganin! Rozmowa, która dzisiaj zamieszczamy, to nie tylko dowód na to, że dieta roślinna nie jest żadnym ograniczeniem w zawodowym sporcie, ale też niezwykła opowieść człowieka z pasją, niesamowitą determinacją i wiedzą.

adam kuncicki

 

2VegeLovers: Adam, jesteś trenerem, kulturystą a dodatkowo weganinem. To jest dość nietypowe połączenie. Stereotyp jest taki, że kulturysta to kurczak, ryż, białko. Środowisko dość specyficzne, które znamy z siłowni. Powiedz jak sobie radzisz z tym stereotypem, bo chyba też nie od początku byłeś weganinem?

Adam Kuncicki: Kulturystyką zajmuję się od dziecka. Już jako sześciolatek oglądając Van Damme’a, Schwarzenegger’a, czy Rambo naśladowałem to co oni robili – robiłem brzuszki, pompki, skakałem na skakance. Jednak o odstawieniu mięsa i produktów odzwierzęcych zacząłem myśleć około 3 lat temu. Niestety nie miałem z kogo brać przykładu. Teraz ktoś może korzystać z mojego doświadczenia – zapytać mnie, odwiedzić mój blog, zobaczyć jak ja się żywię. Ja nie miałem takiej okazji, musiałem wszystkiego uczyć się na własnych próbach i błędach. Czytałem książki, nabierałem doświadczenia z tego co robię, np. czytając skład produktów które są w sklepach. Poszukiwałem informacji w internecie. Tak naprawdę przejście na całkowity weganizm w moim przypadku zajęło około pół roku bo po prostu nie wiedziałem co jeść. Teraz podstawą mojej diety jest odrzucenie zamienników. Nie szukam zamienników mięsa, nie patrzę na składy, tylko łączę odpowiednio produkty, to jest mój sekret.

 

2VL: A jak jesteś przyjmowany w środowisku trenersko-kulturystycznym kiedy dowiadują się, że jesteś weganinem?

AK: Na początku mojej przygody z weganizmem osoby z tego kręgu były bardzo krytycznie nastawione. Mówili „ Spadną Ci wszystkie mięśnie” lub „Przecież nie ma nikogo takiego”. Nieustannie spotykałem się z krytyką. Natomiast gdy zacząłem udowadniać, że to jest możliwe, poprawiłem wszystkie swoje wyniki siłowe i zrobiłem dużą lepszą sylwetkę i cały czas ją poprawiałem na diecie roślinnej, to nastawienie się zmieniło. Teraz raczej poklepią mnie po ramieniu, podchodzą do tego z szacunkiem. Czasami zdarzają się jakieś żarty, ale są to takie koleżeńskie żarty. Krytyki już raczej nie ma. Krytyka zdarza się też jeżeli ktoś mnie nie zna. Czasem za plecami słyszę jakieś komentarze, natomiast to są osoby, które nie wiedzą jak się żywię, nie rozmawiają ze mną. Tak zwani hejterzy. Ale nimi się zupełnie nie przejmuję.

 

2VL: „Skąd bierzesz białko?” to chyba najczęściej spotykane pytanie z jakim mamy do czynienia będąc na diecie roślinnej. Z doświadczenia już wiemy, że można w diecie roślinnej bez problemu zapewnić sobie odpowiednią ilość białka. Jak to jest z osobami trenującymi dość intensywnie, też niekoniecznie zawodowo- dwa, trzy razy w tygodniu, różnego rodzaj aktywności. Czy w ogóle jest sens w amatorskim sporcie sięgać po odżywki roślinne.

AK: Jest to przede wszystkim wygodne. Więc jeśli ktoś może sobie na to pozwolić i trenuje siłowo, to można po treningu wypić shake’a z wegańskim białkiem. Nie trzeba wówczas wozić ze sobą żadnego jedzenia, ani szczególnie kombinować. Ale nie jest to koniecznie. Osobiście dopiero kiedy zdecydowałem się  na udział w zawodach zacząłem interesować się suplementami i odżywkami, zamawiać je i stosować. Wcześniej trenując od dziecka w ogóle ich nie przyjmowałem – żadnych odżywek białkowych, shake’ów czy kreatyny. Można trenować bez tego, choć jest to przydatne.

 

2VL: Dieta kulturystyczna jest wymagająca.

AK: Najbardziej wymagająca.

 

2VL: Kulturystyka w ogóle jest najbardziej wymagająca. Czy rzeczywiście tak jest?

AK: Sport ten różni się przede wszystkim tym, że przygotowując się do zawodów trzeba i więcej trenować i mniej jeść. A w każdym sporcie przygotowując się do zawodów i więcej się je i więcej trenuje. W przypadku kulturystyki nie chodzi tylko o to, że idziemy na trening, bo to jest ta najprzyjemniejsza rzecz. Najtrudniejsze jest pilnowanie posiłków. Dzisiaj przyszedłem na Wege Festiwal, wokół jest tyle pyszności a ja biorę swoje posiłki i jem to co trzeba. To działa na psychikę, bo wiem że nie mogę zjeść nic więcej. Mam teraz w głowie, że zostały mi już tylko trzy posiłki. Są więc trudniejsze dni związane z tym, że nie można sobie na nic więcej pozwolić. Czasem doskwiera głód, czasem ciężko się chodzi, a nawet ciężko mówi. Treningi to jest ta łatwiejsza kwestia. Dieta natomiast, jeżeli chodzi o kulturystykę, jest najbardziej wymagająca ze wszystkich sportów.

adam kuncicki(zdjęcie autorstwa KEEPLEVEL udostępnione przez Adama Kuncickiego)

 

2VL: Adamie, jak wygląda zatem Twój przykładowy jadłospis w okresie redukcji i budowania masy mięśniowej?

AK: Tak naprawdę tak mocno się nie różni. W okresie redukcji ucinam węglowodany, czyli kasze, płatki jaglane, owoce. Natomiast poziom białka i tłuszczu zostaje na tym samym poziomie. Cały rok jem zdrowo, ponieważ jestem fanem zdrowego odżywiania. Dzięki temu zdrowo się czuje, nie mam problemów z cerą, mój żołądek dobrze się po tym czuje. Jeśli miałbym porównać jadłospis kiedy buduję masę mięśniową i ten obecny, który stosuję przed zawodami to np. rano wstając zamiast jedzenia 100g płatków jaglanych i dwóch owoców na masie, to ograniczam to o ok. jedną trzecią. Zamiast woreczka kaszy i pół szklanki soczewicy, na redukcji ograniczam ilość kaszy do pół woreczka. Albo np. zamiast 200g komosy ryżowej dodam 125g. Obecnie, jeżeli chodzi o źródła tłuszczów nie używam żadnych olejów, wyłącznie korzystam z orzechów, nasion i pestek. Ilość tłuszczów zostaje na tym samym poziomie – około 25g pestek słonecznika lub pestek dyni. To się akurat nie różni. Wyłącznie ilość węglowodanów w diecie się zmienia. Nie podjadam owoców w ciągu dnia, co akurat robię często w okresie masowym. Skupiam się na nieprzetworzonych produktach roślinnych. Mój posiłek to koszt około 1,5 zł, czyli dodatkowo moja dieta jest bardzo oszczędna. Jeżeli chodzi o białko to skupiam się na nieprzetworzonych i wartościowych źródłach białka takich jak soczewica, strączki, fasola lub na przykład komosa ryżowa i pestki słonecznika.

 

2VL: Poza tym że jesteś trenerem personalnym układasz również jadłospisy swoim podopiecznym. Pewnie nie wszyscy Twoi podopieczni to weganie czy wegetarianie, czy przemycasz im w diecie posiłki roślinne?

AK: Obecnie głównie układam jadłospisy. W większości zgłaszają się do mnie weganki i wegetarianki. Zdarzają się również osoby, które jedzą mięso ale nie odmawiam im tego. W tych dietach, które sam układam dla osób na diecie tradycyjnej, niewiele jest mięsa, głównie są to posiłki wegańskie czy wegetariańskie. Dzięki temu osoby korzystające z jadłospisu przygotowanego przeze mnie często przekonują się do diety wegetariańskiej bądź wegańskiej. Cieszę się, że takie osoby się do mnie zgłaszają. Często po jakimś czasie piszą, że nie wiedzieli, że można takie dania stworzyć, albo że dania wegańskie im smakują. Często mówią mi, że dzięki mnie zostali weganami lub wegetarianami. To jest świetne i dlatego nie odmawiam takiej współpracy. Oczywiście ktoś może pomyśleć: “Jak to weganin układa diety z mięsem?”, ale to przynosi pozytywne efekty. Prowadzę również popularnych sportowców – Karola Kruszyńskiego, który jest mistrzem polski w motocrossie czy Asię Miller, która również jest mistrzynią Polski w motocrossie. Jeśli oni później wstawiają roślinny posiłek w swoich social mediach lub w swoim środowisku mówią o tym, że czują się po tym jedzeniu dobrze to także jest ogromna zaleta i promocja diety wegańskiej.

 

2VL: Często pojawiają się pytania co jeść przed a co po wysiłku. Czy w jakimkolwiek stopniu determinuje to rodzaj aktywności?

2VL: Ja sam, ale też układając jadłospisy innym, po treningu eliminuję źródło tłuszczu a dodaję więcej białka i więcej węglowodanów o wyższym indeksie glikemicznym. Na przykład, jeśli mój posiłek to kasza z nasionami słonecznika, to wyrzucam te nasiona słonecznika i do tego po treningu piję odżywkę białkową lub dodaję ją do tej kaszy i miksuję z owocami. Czyli są to węglowodany o wysokim indeksie glikemicznym i samo białko. I przy każdym treningu można tą zasadę stosować. Posiłek przedtreningowy nie jest tak istotny ponieważ glikogen mięśniowy czy energię zbieramy nawet z poprzedniego dnia. Nie jest tak, że jak się zje mnóstwo węglowodanów przed samym treningiem to będzie dobrze, bowiem jedzenie będzie zalegać w żołądku. Potreningowy posiłek jest najważniejszy. Trzeba pamiętać żeby zjeść trochę owoców, szczególnie przy treningu siłowym, żeby wypełnić mięśnie jeszcze dodatkowo, wypełnić glikogen mięśniowy. Dobrze jest wypić odżywkę białkową lub zjeść trochę więcej białka. Tłuszcz nie będzie potrzebny. Osobiście eliminuję go zupełnie.

adam kuncicki(zdjęcie autorstwa: PawełWołochowicz.pl udostępnione przez Adama Kuncickiego)

 

2VL: Czy masz jakieś grzeszki żywieniowe? Czy jest coś wege, obok czego nie przejdziesz obojętnie?

AK: Nie. Nawet jeżeli ktoś przed zawodami podsuwałby mi pizzę pod nos, to szybciej bym go odepchnął niż zjadł pizzę. Kiedy coś robię, to robię to na 100%. To co sobie rozpisałem, zaplanowałem sam lub z trenerami, to tak musi być. Natomiast pozwolić sobie mogę na takie grzeszki po zawodach. Ale właściwie nie mam swojego ulubionego dania. Kiedy wyjeżdżam na zawody do Warszawy czy Katowic to próbuję jedzenia w wegańskich restauracjach. Ale ulubionego dania nie mam. Na co dzień lubię to, po czym się dobrze czuję. Bardzo lubię dodawać do jedzenia suszone grzyby, które dają świetny aromat, paprykę, cebulę. W restauracjach w nagrodę czasem jem po zawodach pizzę czy pitę z hummusem, właściwie wszystko co jest wegańskie. Bardzo lubię ciasta, wypieki domowe, domową kuchnię, jak na przykład pączki. Jednak nawet po zawodach zwracam uwagę, żeby jedzenie było w miarę zdrowe i jak najmniej przetworzone.

 

2VG: Obecnie przygotowujesz się do zawodów. Gdzie i kiedy można będzie Ciebie zobaczyć?

 

AK: Startuję 21-22 kwietnia w Bydgoszczy na Międzynarodowych Mistrzostwach Polski w kategorii sylwetki plażowej. Nie jest to typowa kulturystyka, bowiem trenuję naturalnie, w stu procentach bez dopingu od zawsze. Nie miałbym nawet możliwości, żeby nabrać masy mięśniowej wystarczającej żeby zostać kulturystą ekstremalnym. To jest natomiast fajna kategoria, w której sylwetka ma wyglądać naturalnie. Innymi słowy to taki rodzaj sylwetki, który sprawia, że każda kobieta chciałaby mieć takiego faceta i każdy facet chciałby tak wyglądać. W tej kategorii startuje się w szortach ponieważ sylwetka ma być przyjemna dla oka i przyciągać osoby, które nie interesują się kulturystyką ekstremalną a piękną estetyczną sylwetką.

 

2VL: Dziękujemy Ci Adam za rozmowę. I trzymamy kciuki za sukces na zawodach.

 

AK: Również dziękuję.

 

Obserwuj 2VegeLovers:

Kuchenne perypetie dwóch wege sióstr z długoletnim stażem w roślinnym żywieniu. Filozofia, przepisy, natręctwa i czasem irracjonalne wege doświadczenia.