ZMIANA NAWYKÓW – CZYLI MAMUŚKOWA REWOLUCJA DIETY DZIECI

with Brak komentarzy

Kiedy przypominamy sobie nasze dawne nawyki żywieniowe trudno stwierdzić czy zacząć płakać czy się śmiać, a może to po prostu śmiech przez łzy… Rewolucja naszej diety nastała razem z dietą roślinną i nie mamy tutaj na myśli samego odstawienia produktów odzwierzęcych ale rosnącą świadomość tego co jemy. Nasze błędy nie ominęły naszych dzieci. A kiedy miłość do cukru proporcjonalnie wzrasta z wiekiem zmiana tych nawyków nastąpić musi od podstaw, czyli od nas samych.

słodycze 

Jak wyglądała nasza mamuśkowa rewolucja diety naszych dzieci?

Na początku same zaczęłyśmy podejmować świadome decyzje podczas zakupów. Kiedy zobaczyłyśmy co mieści w sobie skład chociażby popularnych płatków śniadaniowych czy dżemów mocno się zdziwiłyśmy. Głównym składnikiem był bowiem cukier i jego odpowiedniki, jak syrop glukozowo – fruktozowy.  Szok powiecie? Niekoniecznie. Coraz częściej pojawiają się artykuły, w których porównuje się cukier do używek. Taki nasz powszechnie dostępny narkotyk na poprawę nastroju. A im więcej go jesz tym więcej go potrzebujesz. Z punktu widzenia sprzedaży ma zatem sens pakowanie cukru w dużych ilościach do produktów…jest szansa, że wrócisz po więcej!

My zaczęłyśmy szukać zamienników. Na rynku jest wiele dostępnych słodzików: ksylitol, erytrytol, ale przede wszystkim są naturalne syropy takie jak syrop z agawy czy syrop daktylowy. Nadają się świetnie do słodzenia kawy czy herbaty oraz ciast czy deserów. Można także uzyskać słodycz z banana czy owoców suszonych, co pozwala stworzyć budyń jaglany bez grama cukru, a dzieciaki nawet nie zauważą różnicy! Jednak nie jest tak, że cukru w naszych domach w ogóle nie używamy 😉 Cukier czasami pojawia się w klasycznych drożdżówkach, wegańskich bezach czy domowych dżemach ale w bardzo ograniczonej ilości.

Trudniej było z wytłumaczeniem, dlaczego pewnych produktów już nie kupujemy. Oczywiście edukowanie dzieci w tym zakresie nie należy do najłatwiejszych. Zazwyczaj słowo: niezdrowe, niewiele dla nich znaczy. Lepszym rozwiązaniem okazuje się danie im zdrowszej alternatywy. U nas była to zamiana słodkich przekąsek na owoce, owoce suszone i orzechy. Domowe desery, które często bazują na ciecierzycy lub kaszy jaglanej, nie zawierają w sobie cukru, ale są smaczne i słodkie, a dzieci chętnie po nie sięgają ( kule mocy, domowe  batony).

owsiano-bananowe batony mocy

Do picia przede wszystkiem woda. Woda to obecnie podstawowy napój w naszych domach. Dzieciaki, kiedy widzą, że wszyscy domownicy sięgają po wodę i nie kupuje się słodkich napojów szybko przyzwyczajają się do niej i same po wodę sięgają nawet w sklepie.

Trzeba też jakoś przeboleć maślane oczy proszące o ciastka, batoniki i lody z tablicą Mendelejewa w tle. Początkowo nie jest łatwo, czasem dzieciaki się złoszczą, zwłaszcza kiedy rówieśnicy przynoszą do szkoły słodkości i chipsy oraz soki. Zakazany owoc smakuje najlepiej i trzeba o tym pamiętać. Czasem dajemy naszym dzieciom domowe wypieki do szkoły, choćby tylko po to żeby poczuły, że mogą zjeść coś słodkiego z rówieśnikami. Nie robimy tragedii gdy raz na jakiś czas zjedzą chipsa albo wypiją słodki napój czy zjedzą czekoladę. Stanowcze zakazy i wojskowa dyscyplina mogą niestety prowadzić do potajemnego wpychania w siebie słodkości, a w końcu to nie o to chodzi.

Nawyki naszych dzieci zmieniamy stopniowo, oswajamy z nowymi smakami. Pozwalamy im testować. A nic tak dobrze nie działa na marzące o cukrze dzieci jak domowe lody i gofry z kokorożkiem 😉

gofry z truksawkowym kokorożkiem

Obserwuj 2VegeLovers:

Kuchenne perypetie dwóch wege sióstr z długoletnim stażem w roślinnym żywieniu. Filozofia, przepisy, natręctwa i czasem irracjonalne wege doświadczenia.

Latest posts from