Ratunku moje dziecko nie chce jeść mięsa – wywiad z mamą 2VegeLovers

with Brak komentarzy

Lata 90’te. Trzy córki, a między nimi dobrych kilka lat różnicy, a jednak pomimo tego wszystkie trzy po kolei stanęły przed swoją mamą i powiedziały “Mamo, od dzisiaj nie jem mięsa”. Jaka była reakcja Mamy i kim była ta dzielna kobieta ? To nikt inny tylko nasza Mamuśka. Zapraszamy na wyjątkowy wywiad z kobietą, która pomimo ogólnego niezrozumienia i niedowierzania postanowiła wesprzeć swoje córki w ich nowej drodze życia.

2VegeLovers: Mamo, najpierw Ania, wkrótce później Kasia, a kilka lat później ja postanowiłyśmy zostać wegetariankami. Nieźle namieszałyśmy w naszej tradycyjnej kuchni. Jaka była Twoja reakcja?

Mama: Z tego co sobie przypominam, to zaczęło się właśnie od Ani po jej spotkaniu z dziewczyną z harcerstwa, która właśnie była wegetarianką. Dla mnie nie było to na początku proste. Było trudno to ogarnąć, bo zupełnie nie znałam zasad tego żywienia i dlatego martwiłam się początkowo jak ta dieta może wpłynąć na zdrowie. Na szczęście w okolicy przyjmował lekarz wegetarianin i w dodatku pediatra i szybko mnie uspokoił i przekazał trochę wiedzy w temacie diety wegetariańskiej. Później zaczęłam czytać na ten temat. Z czasem pojawiało się więcej informacji o diecie bezmięsnej.

2VL: Czego się obawiałaś?

M: Najbardziej obawiałam się o zdrowie i właściwie tylko o to, zwłaszcza, że Kasia jako małe dziecko często chorowała. Ale podchodziłam do tego spokojnie. Skromną wiedzę miałam, ponieważ zainteresowałam się dietą i nie niepokoiło mnie w tym zupełnie nic. Ja też wielu rzeczy nie lubiłam i nie jadłam toteż nie było to problemem, aby was zrozumieć.

2VL: A pamiętasz pierwsze posiłki? Co przygotowywałaś nam do jedzenia?

Na początku były to głównie dania mączne i przeróżne zupy. Zamiast mięsa do zup dodawałam oleju rzepakowego. A na drugie danie naleśniki, albo placuszki. Później kiedy poznałam soję, o której niektórzy wypowiadali się korzystnie, choć teraz zdania są podzielone, soja stała się bazą dań. Kotlety sojowe, pasztety, suche kotlety w panierce z jajka i bułki. Kotlety w pomidorach a’la ryba grecka. W tamtych latach dostępne były właściwie tylko kotlety a’la schabowe, takie sucharki. Później sadziłam więcej warzyw, takich jak cukinia chociażby. W naszym domu zawsze jadło się w ogóle dużo warzyw: sałatek, przetworów na zimę, surówek. Owoce i warzywa podawane były i są nadal właściwie do każdego posiłku.

 

2VL: Skąd brałaś przepisy Mamo?

M: Początkowo improwizowałam i sama wymyślałam nowe dania. Później znajdowałam przepisy w gazetach , np. w Pani Domu. Ja sobie wykombinowałam, że jeżeli do potraw wegetariańskich dodam przyprawy, które dodaje się do mięsa, to warzywa nabiorą podobnego smaku. Np. zioła do grillowanych warzyw. Też kupowałam w księgarni wysyłkowej książki związane z dietą wegetariańską, soją i dokształcałam się na bieżąco. Później zaczełam też zbierać i wklejać do zeszytu przepisy wegetariańskie  i próbowałam coś tam zrobić. Ale nie miałam wystarczająco dużo czasu. Najtrudniejsze było, kiedy Kasia właściwie odstawiła nabiał. Niestety nie miałam czasu, żeby tutaj znaleźć jakąś alternatywę. W sklepach wówczas brakowało produktów dla wegetarian, o weganach nie wspominając. Kiedy obie zostałyście wegankami, pomimo, że już nie mieszkamy razem i nie jesteście dziećmi mimo wszystko czytałam i kombinowałam z potrawami i przepisami. Zawsze jestem przygotowana na wegański obiad 😉

2VL: Czy po przejściu na wegetarianizm zauważyłaś jakieś zmiany w naszym zdrowiu.

M: Nie, na pewno nie. Nie czułyście się gorzej niż wcześniej. Nigdy nie łączyłam żadnych problemów zdrowotnych z dietą wegetariańską.

 

2VL: Czy próbowałaś dla “naszego dobra: przemycać mięso w potrawach?

Nie, tego nie pojmuję. Nigdy nie dodawałam mięsa, ani do dań, ani do zup. Zresztą na pewno wyczułybyście smak. Jak nie można to nie można. Nigdy nawet o tym nie pomyślałam. Ja uważam, że to wciskanie czegoś, czego się nie lubi, więc tego nie robiłam. Szanowałam wasze wybory. Zawsze uważałam, że takie postępowanie jest nie w porządku. Walczyłam o to ze swoją mamą. Ona tego nie rozumiała, że można żywić się inaczej. Czasami próbowała takiego przemycania i dochodziło między nami do nieporozumień. Innym przykładem są inni rodzice dzieci wegetarian w tamtym okresie. Słyszałam, że dodają mięso do potraw i byłam w szoku, a jednocześnie  dziwiłam się, że dzieciaki tego nie czują.

 

2VL: Czy lekarze potrafili doradzić? Co mówili?

M: Nigdy nie było dyskusji z lekarzami, ponieważ miałam wiedzę od lekarza wegetarianina i coraz więcej pojawiało się pozytywnych informacji w radio i telewizji. Nawet o tym nie informowałam. Nie było takiej potrzeby, kiedy rozwijałyście się prawidłowo i nie miałyście problemów ze zdrowiem.

 

2VL: A jak znajomi i rodzina reagowali na wiadomość, że masz córki wegetarianki?

M: Jeżeli gdzieś jechaliśmy, czuli się niezręcznie, że nie mają dla was nic do jedzenia, więc jadłyście surówki, sałatki i ziemniaki. Na wasze wesela potrawy wegetariańskie przygotowywałam sama, zwłaszcza, że Kasia nie miała zaufania że będą właściwie przygotowane, że na przykład deski będą osobne do warzyw i mięsa. Niestety tak dzieje się w wielu restauracjach, że nie ma tej higieny.

Czasami się dziwili znajomi, ale mówiłam, że dlaczego mają jeść mięso, skoro, ja też niektórych rzeczy nie lubię i nie jem. Nic na siłę.

 

2VL: A co doradziłbyś innym rodzicom?

M: Nie powinniście robić niczego przeciwko dziecku, jedynie kontrolować stan zdrowia. Trzeba wzbogacać swoją wiedzę, zwłaszcza, że dzisiaj to nie jest żaden problem – internet, książki. Kiedyś tego nie było, a wiedza z zakresu dietetyki nie była tak powszechnie dostępna. Warto nauczyć się komponowania diety. A przede wszystkim nie zabraniać, to do niczego nie prowadzi. Dzisiaj są dziećmi, a jutro będą dorośli i tak zrobią jak chcą. Niestety dieta ta w naszym klimacie nie należy do najtańszych więc trzeba szukać alternatyw, np. domowe przetwory na zimę, mrożenie owoców.

Mi było trudno, tylko dlatego, że nie miałam czasu – praca zawodowa, gospodarstwo, tego wszystkiego chwilami było za dużo. Mimo wszystko starałam się jak mogłam, aby wasze posiłki były smaczne i odżywcze.

 

Dziękujemy Ci za rozmowę i wsparcie przez te wszystkie lata.

(zdjęcia z prywatnego archiwum rodzinnego)

 

Obserwuj 2VegeLovers:

Kuchenne perypetie dwóch wege sióstr z długoletnim stażem w roślinnym żywieniu. Filozofia, przepisy, natręctwa i czasem irracjonalne wege doświadczenia.