Kiedy sport nudzi, czyli treningi na zakręcie

with Brak komentarzy

Bieganie, rower, fitness, crossfit, zumba, pływanie, treningi siłowe, itd. Dyscyplin i możliwości do aktywności fizycznej mamy bez liku i choć może wydawać się to niemożliwe ciągle pojawiają się nowe formy treningów, których można spróbować.

W ostatnich latach dużą popularnością poza cross fitem cieszy się chociażby pole dance. Można? Można. Ale jeżeli nie mamy w głowie jasnego celu, do którego zmierzamy niestety w krótkim czasie wszystko może stać się monotonne, nudne i w rezultacie znów zamienimy treningi na wygodną kanapę. Jak tego uniknąć? Dzisiaj podpowiemy Ci jak my radzimy sobie z dylematami nudy i rutyny w treningach.

Jeżeli zaczynasz szukać swojej przestrzeni dla aktywności fizycznej, bądź konkretnego sportu, który chcesz zacząć uprawiać nie warto rzucać się na jakąś modę i podpowiedzi znajomych. Warto spróbować osobiście różnych treningów, które często dostępne są za zupełną darmochę. Często już po pierwszej godzinie można wyczuć, czy to Cię kręci i wciąga czy nie. Magda na przykład od początku nie czuła się w zumbie komfortowo i tylko sporadycznie uczestniczy w maratonach, głównie po to by po raz kolejny przypomnieć sobie, że jednak to nie jej droga.

Kiedy znajdziesz już taką formę treningu jaka Ci odpowiada postaw sobie cele. Jeden główny, do którego dążysz – może to być zmiana sylwetki, zgubienie nadprogramowych kilogramów, złapanie oddechu po dniu pracy, wywalenie z siebie nagromadzonych emocji lub po prostu wypełnienie wolnego czasu. Rozpisz sobie drogę do realizacji celu głównego. Co chcesz osiągnąć w miesiąc, kwartał, rok. Cel pozwala na progres ale też zabija nudę. Bieganie umówmy się jest monotonne, ale kiedy wiesz, że ten kolejny trening poprowadzi Ciebie  do czegoś, o wiele łatwiej pokonać kolejne kilometry i czerpie się z tego więcej przyjemności niż z bezcelowego truchtania, do którego trzeba się zmuszać.

Jeżeli po jakimś czasie czujesz, że jednak ciężary, zumba albo rower już nie daje Ci przyjemności spróbuj czegoś nowego. Czasami może być tak, że pojawi się jakaś kontuzja lub inne problemy natury fizycznej, które uniemożliwiają trenowanie danej dyscypliny. Magda chociażby choć kocha ciężary musiała przyznać, że jej uraz nadgarstka w znacznym stopniu ją ogranicza i czas posłuchać lekarza. Pojawił się nowy cel i nowe treningi, które w krótkim czasie stały się połączeniem przyjemnego z pożytecznym.

Trzeba też pamiętać o rozsądku. Codzienne treningi dla przeciętnego Kowalskiego, a nawet tego ponadprzeciętnego to najlepsza droga do przetrenowania i zniechęcenia się na dłuższy czas. We wszystkim trzeba zachować umiar i robić sobie dni, w które organizm będzie miał czas na regenerację i odpoczynek.

Spodziewanie się nieustannych ogromnych efektów wizualnych także niewiele wniesie na dłuższy czas. Choć początkowo zmiany mogą szybko być widoczne, to z czasem nie będą już one tak spektakularne i trzeba o tym pamiętać, że każdy sukces wymaga czasu i konsekwencji.

Konsekwencja…słowo klucz. Są chwile, kiedy rzucamy adidas w kąt szafy i mówimy sobie :”Dość”. Dzieci, praca, obowiązki…skąd brać czas na to wszystko?! No i siłę? Takie chwile są czymś zupełnie naturalnym i za każdym razem przepraszamy nasze kochane buciki i znów przemy do przodu. Staramy się planować treningi tak, aby mieć pewność, że wygenerujemy na nie czas. Siła? Siła pojawia się w trakcie, a przede wszystkim satysfakcja z ukończenia treningu. Smutna prawda jest  taka, że im częściej się odpuszcza, tym trudniej jest wrócić do regularnego ćwiczenia.

I najważniejsze…róbcie to dla siebie i znajdźcie w tym zwykłą frajdę. Dla nas to nie tylko dobrze zainwestowany czas, lepsze zdrowie i samopoczucie, ale też przestrzeń do pokonywania własnych ograniczeń i słabości!

 

Obserwuj 2VegeLovers:

Kuchenne perypetie dwóch wege sióstr z długoletnim stażem w roślinnym żywieniu. Filozofia, przepisy, natręctwa i czasem irracjonalne wege doświadczenia.